• Moja Historia

    Witaj Anguillo!

    ( Część 45 )     Droga z lotniska do hotelu trwała ok. 20 minut. Wjeżdżając na teren hotelu, w którym miał pracować mój mąż, lekko się zszokowaliśmy, ponieważ na ziemi zobaczyliśmy „śnieg” 😉. Okazało się, że jest to piana,…

  • Moja Historia

    Która to już powtórka?

    ( Część 44 )   Jak wspomniałam w poprzednim wpisie, na horyzoncie pokazała się oferta z Anguilli. Po podpisaniu umowy nastał czas załatwiania wiz. Był to czas oczekiwań, który jednocześnie był bardzo aktywny, gdyż trzeba było się spakować i doprowadzić…

  • Moja Historia

    I co dalej …

    ( Część 43 )     Co z Hectorem?   W poprzednim wpisie pisałam, że dzieci zostały z Hectorem, abyśmy my mogli spędzić weekend w Nowym Jorku. Jak się później okazało nie było tak źle. Hector dał sobie świetnie radę.…

  • Moja Historia

    Niespodziewana propozycja

    ( Część 43 )   Sprawy związane z Irlandią   Pamiętacie, jak pisałam, że sprzedawałam mieszkanie w Irlandii. Wyobraźcie sobie, że cała sprzedaż zakończyła się z dniem 3 kwietnia 2019 roku. Do 17 maja czekaliśmy na zamknięcie wszystkich formalności związanych…

  • Moja Historia

    Deszczowy Las i inne atrakcje

    ( Część 42 )     Jak wspomniałam we wpisie Witaj Puerto Rico! córki Giselle mówiły po angielsku bardzo dobrze. Wszystkie trzy uczyły się w domu, żadna nie chodziła do szkoły stacjonarnej. To nazywa się u nich „homeschooling” i one…

  • Moja Historia

    Szkoła, jak to będzie?

    ( Część 41 )   Najważniejszą rzeczą była szkoła. Jeszcze przed naszym przylotem mąż poszedł do najbliższej szkoły, która okazała się naszą szkołą rejonową, i zgłosił dzieci, że będą uczęszczały. Po przylocie musieliśmy się trochę nabiegać po urzędach, żeby mogli…

  • Moja Historia

    Witaj Puerto Rico!

    ( Część 40 )   Lot do Puerto Rico mieliśmy z przesiadką w Nowym Jorku. Niestety nie mieliśmy czasu na to, żeby cokolwiek zobaczyć, ale co się odwlecze to nie uciecze, jak to się mówi. Podróż mieliśmy udaną. Dolecieliśmy bez większych…

  • Moja Historia

    Kolejna zmiana

    ( Część 39 )   Transport naszych mebli dotarł do nowego domu w grudniu. Można powiedzieć, że idealny czas, bo w styczniu mąż leciał już po nas do Irlandii, więc miał troszkę czasu, żeby najważniejsze rzeczy rozpakować i przygotować na…

  • Moja Historia

    Drugi Koniec Świata

    ( Część 38 )     Wizja rychłej śmierci   Po wakacjach mój organizm stwierdził, że już ma dosyć i się zbuntował. Rozłożyłam się na łopatki. Temperatura wysoka i zero siły, po prostu zwłoki. Odnośnie mojego szczęścia, tak jak wspomniałam…

  • Moja Historia

    Chwilowa Niepoczytalność

    ( Część 37 )   Zbliżał się koniec czwartego miesiąca, odkąd mąż miał ostatnią rozmowę z Puerto Rico. No cóż, tak tam pracują.   Czekając na odpowiedź, mąż miał również inną rozmowę. Tym razem się doczekaliśmy. Hotel był w Szwajcarii…

  • Moja Historia

    Wspólne Wakacje

    ( Część 36 )   Nie wiadomo kiedy, a już koniec roku. Tegoroczne wakacje zaplanowaliśmy na przełom lipca i sierpnia. Mąż przyleciał do nas w połowie lipca. Ja wyskoczyłam na kilka dni do Polski, żeby oderwać się trochę od codzienności…

  • Moja Historia

    Nowy Rok, Nowe Możliwości

    ( Część 35 )   Nowy rok, nowe możliwości   Nowy rok nowe możliwości. Początek roku zaczął się ciekawie. W sezonie zimowym w naszej rodzinie trzy osoby obchodzą urodziny 🥳 i to w przeciągu niecałych trzech tygodni. Stwierdziliśmy, że fajnie by…

  • Moja Historia

    Niespodzianka

    ( Część 34 )    Jesień   Nadeszła jesień. Początek października jest w Irlandii zazwyczaj ładny, ale w tym roku był jeszcze ładniejszy. Wiecie dlaczego? Kupiliśmy bilet dla mojego męża, żeby do nas przyleciał. Minęło już pół roku i najwyższy…

  • Moja Historia

    Niespodziewane Zmiany

    ( Część 33 )   Pobyt Ani jak zawsze minął nie wiadomo kiedy. Zaraz po jej wyjeździe dzieci miały zorganizowany festyn z polskiej szkoły, na który przylecieli polscy celebryci, aby zagrać mecz piłki nożnej z rodzicami. Na koniec można było…

  • Moja Historia

    Moja Samotność

    ( Część 32 )     Reszta dnia minęła bez większych zmian. My wróciliśmy do domu, a mąż doleciał do Bahrajnu. Pierwsze kilka dni były jakieś nieswoje. Byliśmy codziennie na telefonie, w miarę naszych możliwości, bo zmiana czasu jednak trochę…