Eurotunel – Blog przy Kawie – Moja Historia
Moja Historia

Eurotunel

( Część 25 )

 

Nadszedł czas wyjazdu, 9 sierpnia 2016 roku. Tym razem zmieniliśmy trochę trasę. Po ostatnich atrakcjach na promie postanowiliśmy przejechać przez Anglię. Nocne przygody na wodzie są chyba nie dla nas 😉. O 22:55 mieliśmy prom z Portu w Dublinie do Holyhead w Anglii. Tym razem wody były nam bardziej przychylne, chyba że nie zdążyły się rozhuśtać, bo za krótko płynęliśmy 😉. Na miejscu byliśmy o 24:20. Środek nocy. Niebo czarne, gwiazd za wiele nie było, a przed nami droga przez Anglię do Eurotunelu w Folkestone. Trochę byliśmy podekscytowani, a z drugiej strony trochę przerażeni, bo to był pierwszy raz kiedy mieliśmy przejeżdżać tunelem. Czas, jaki potrzebowaliśmy, aby dostać się do Eurotunelu to około 6 i pół godziny, nie jest źle, zważywszy, że mieliśmy jakieś 8 i pół godziny do czasu wjazdu na platformę pociągu. Dobre dwie godziny zapasu. A że noc, mało samochodów na drodze, to powinniśmy nawet dojechać szybciej niż w przewidziane 6 i pół godziny. Ale jak już zdążyliście się zorientować, może trochę też i nas poznać NIE MOŻE BYĆ TAK PIĘKNIE! To nie bylibyśmy my.

Zaczęło się od samego wyjazdu z promu. Przez pierwszych kilka minut jechało nam się całkiem dobrze, dopóki dopóty nie zorientowaliśmy się, że nasza droga wygląda nieco inaczej, niż jak patrzyliśmy na nią na mapach Google. Nie dość, że była bardzo kręta, to jeszcze prowadziła przez środek lasu i jakieś dziwne miasteczka, w których było dosłownie pięć domów. Nie zapominając, że tamtej nocy gwiazdy nam nie sprzyjały i było bardzo ciemno. Generalnie można stwierdzić, że ktoś zgasił światło 😉. Czarno i głucho wszędzie. Tylko my, jak Robinson błąkający się po wyspie, tyle że razy 6 😆. Dobrze, że to była noc i dzieci spały, bo przy takim starcie, w życiu byśmy nie dotarli na czas. Jak już udało nam się w miarę wydostać z tej przepięknej natury na jakąś drogę, która posiadała latarnie, ogarnęliśmy kierunek i ruszyliśmy pędem przed siebie. Czas nas gonił, bo nie ukrywam, że sporo straciliśmy, przeciskając się przez te wąskie, pokręcone i nieoświetlone drogi. Jak się potem okazało, mieliśmy przyjemność podziwiać Walię nocą. Szczerze jak będziecie mieli taką okazję, to zwiedzajcie w ciągu dnia. Nocą nie polecam, szczególnie jak macie mało czasu 😉.

W drodze 😀

Do Eurotunelu dotarliśmy dosłownie na sam odjazd, ale adrenalina. Widok ciekawy, a zarazem przerażający. Pociąg dwupoziomowy. Lekki szok 😳, ale ok, jakoś damy radę. Po niemałym stresie udało nam się wjechać na platformę. Potem kolejny szok, jak blisko stoją samochody jeden przy drugim 🚗🚙, do tego zamykające się drzwi, co któryś samochód dla oddzielenia. Sama myśl, że nie dość, że będę zamknięta w samochodzie, to jeszcze dodatkowo w jakimś tunelu, z którego wyjścia nie ma przez najbliższe 35 minut, była przerażająca. Odczucie sardynek w puszce. Standardowo moja wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach. Myśli, które przedstawiały mi różne opcje rychłego zejścia z tego świata, może niekoniecznie tak jak bym tego chciała, nie dawały mi spokoju. Nadszedł czas odjazdu. Widoki za oknem piękne. Trawka, drzewka, błękitne niebo, ups widok zniknął szybciej, niż się tego spodziewałam. Przez całą drogę nie było nic widać tylko ciemne mury tunelu, który zresztą był bardzo blisko tych maleńkich okienek 😬. Całe 35 minut stresu cudem przeżyłam 😉. Jak szybko zniknął nam widok powierzchni ziemi, tak też szybko ukazał nam się z powrotem, wyjeżdżając z tunelu. Dotarliśmy cali i zdrowi, ja z lekka zestresowana, ale też cała 😉. Ulga po wyjechaniu z pociągu ogromna. Nie do opisania. Najważniejsze, że już na lądzie. Jakoś nie mam zaufania do innych typów transportu, niż samochód, który zresztą sama prowadzę 😉.

Kolejne wyzwanie to trasa od Eurotunelu do Hannoveru, w którym mieliśmy zarezerwowany hotel, abyśmy mogli trochę odpocząć. Czas standardowy, około 7 godzin.  Przy dobrych wiatrach na 18.00 powinniśmy być na miejscu, ale oczywiście byliśmy później, bo trzeba było jeszcze coś po drodze zjeść i kilka razy się zatrzymać. Ważne, że dotarliśmy do celu.

 

Wasza,

Chwila dla Ciebie

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *