Jak zwykle coś – Blog przy Kawie – Moja Historia
Moja Historia

Jak zwykle coś

( Część 24 )

 

Ten rok obfitował w wyjazdy. Po miesiącu od mojego powrotu z Polski mój mąż poleciał do Wiednia na 5 dni. Był to czas kiedy uczyliśmy się niemieckiego i stwierdziliśmy, że dobrze by było, gdyby poleciał do mojej siostry kochanej 😘 do Wiednia i trochę sobie podszlifował w mowie. Mój szwagier nie umiał polskiego, więc chcąc nie chcąc musieli się porozumiewać po niemiecku. W maju nasza starsza córeczka miała Komunię Św., na którą przyjechała całkiem spora rodzina z Polski. Ledwo udało nam się wszystkich pomieścić, ale to nic w porównaniu z radością w oczach dzieci, które cieszyły się z tej wizyty. Akurat się tak złożyło, że Komunia była w sobotę a w niedzielę chrzest mojego brata córki. To był weekend imprezowy 😉. Po weekendzie część rodziny wyjechała, a druga część ruszyła na podbój Dublina.

Syrenka Warszawska

Minął kolejny miesiąc i przyszła kolej na mnie. Znowu poleciałam do Polski na 3 dni. Ja polskiego nie musiałam szlifować, bo całkiem dobrze się nim posługiwałam 😉. Dbałam o swój język każdego dnia, bo nie wyobrażam sobie, żeby moje dzieci nie rozmawiały po polsku, tym bardziej że mój angielski zostawia wiele do życzenia. Patrząc na nasze życie, to też nie wiadomo, kiedy możemy znaleźć się w Polsce na stałe i wtedy mieliby bardzo duży problem bez znajomości polskiego. Zawsze im powtarzam, że języków nigdy za wiele i nie wiadomo kiedy i jaki im się w życiu przyda. W sumie to tak naprawdę po to wyjechaliśmy z Polski, żeby dzieci miały łatwiejszy start w życiu. To niech korzystają, póki mogą 😉. Wracając do mojego wyjazdu, co prawda był krótki, ale bardzo owocny. Niestety każdy z tych wyjazdów łączył się z jakimiś sprawami do pozałatwiania, ale dla mnie to też była chwila relaksu, bez płaczów, krzyków i obowiązków. Mogłam położyć się spać kiedy chciałam i wstać kiedy chciałam bez nocnych pobudek przez dzieci. Niby nic, a jednak tak wiele.

Tayto Park

Nie wiadomo kiedy a już koniec roku szkolnego za pasem. Dzieci w połowie czerwca już mają luzy w szkole, tylko zabawa i spotkania z koleżankami i kolegami. Wakacje w Irlandii zaczynają się dzieciom wcześniej. Takim to dobrze 😉. Pierwszy miesiąc spędziliśmy w Irlandii, korzystając z miejscowych atrakcji, a także mój brat zabrał nas do Tayto Parku. To taki park rozrywki z nazwą od chipsów, które w Irlandii są bardzo popularne. Coś w podobnie jak u nas Lays. Dzieci miały super radochę. Zmęczone po całym dniu zabawy co poniektóre, ucięły sobie drzemkę w drodze powrotnej do domu.

 Tayto Park

Mijał już miesiąc wakacji. Perspektywa kolejnego w Irlandii, zaczęła nam spędzać sen z oczu 😉, dlatego jak to u nas, standardowo trzeba było coś wymyślić. A że nie potrafimy usiedzieć za długo w jednym miejscu i w naszym przypadku spędzenie ich w Irlandii nie wchodziło w grę, dlatego też postanowiliśmy zrobić sobie tak jak ostatnio wycieczkę przez Europę. A co, kto bogatemu zabroni, no nie 😉. Nie ważne, że na kredyt, ważne, żeby gdzieś pojechać i oderwać się od codzienności. Spłatą będziemy się martwić po powrocie. Kto by sobie głowę zaprzątał takimi sprawami w wakacje 😉. Planowaliśmy i planowaliśmy, aż nam głowy parowały. A może tak, a może tak a może jeszcze inaczej. W końcu doszliśmy do wniosku, że musimy tak zaplanować wakacje, żebyśmy mogli, chociaż na tydzień zostawić dzieci babciom i spędzić trochę czasu razem odpoczywając od nich. Jakby nie było, mieszkaliśmy daleko i nie mieliśmy możliwości podrzucić dzieci babciom i wyskoczyć sobie na reset z dala od dzieci, które bądź co bądź kochane, ale w kość też dawały. Uwierzcie 24h/7dni w tygodniu przez 365 dni w roku z dziećmi bez chwili wytchnienia, to można się umęczyć, nawet z najukochańszymi pod słońcem 😓. Zadzwoniliśmy więc do męża rodziców czy zostaliby z dziećmi, abyśmy mogli sobie razem spędzić czas. Powiedzieli, że nie ma problemu i że możemy kupować bilet na prom. Tak też zrobiliśmy. Po ustaleniu trasy pokupowaliśmy bilety, zarezerwowaliśmy noclegi i tylko zostało nam czekanie na datę wyjazdu. Jak wiecie, u nas nic nie może iść zgodnie z planem. Zresztą zaburzyłoby to ten dziwny „porządek” w naszym życiu 😉.  Jesteście ciekawi co tym razem? Zadzwoniliśmy do męża rodziców 3 dni przed wyjazdem i co się okazało. Ano to, że dzieci nie będą mogły u nich zostać, bo remont mieszkania, który robili, przedłuża im się i na tamtą chwilę mają plac budowy w mieszkaniu. Załamka 😩. Bilety pokupowane, hotele zarezerwowane, a nie ma z kim dzieci zostawić. I co teraz. Nic tylko usiąść i płakać 😭. Jak już ochłonęliśmy, zdecydowaliśmy, że nie mamy innego wyjścia jak całe wakacje spędzić w szóstkę, stwierdziliśmy, że i tak jedziemy, a co będzie, to będzie. Wola Boża. I tak też zrobiliśmy.  Musieliśmy zmodyfikować trochę nasz plan, a także cudem udało nam się zarezerwować apartament w Karpaczu na dzień przed naszym wyjazdem. W sekrecie Wam zdradzę, że to, co się stało, będzie miało znaczenie później.

Więcej zdjęć z wizyty w Tayto Parku możecie zobaczyć w Galerii w albumie Irlandia / Tayto Park.

 

Wasza,

Chwila dla Ciebie

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *