Paryż – Blog przy Kawie – Moja Historia – www.BlogprzyKawie.com
Moja Historia

Paryż

( Część 18 )

 

Rano po śniadaniu zapakowaliśmy samochód po sam dach, poupychaliśmy wszystko gdzie tylko się dało i przed południem wyruszyliśmy w drogę. Czekała nas dwugodzinna jazda samochodem do portu w Rosslare, z którego mieliśmy prom do Cherbourg we Francji. Podróż promem trwała całą noc. Wypłynęliśmy o 15:30, a do Francji dopłynęliśmy o 11:00. Całe szczęście, że mieliśmy wykupioną kajutę, to mogliśmy jak normalni ludzie położyć się spać. Oczywiście kajuta miała 4 łóżka a nas była szóstka, ale co to dla nas. Jakoś daliśmy radę. Starsze dzieci spały na górze a my z mężem z maluchami na dole. Przeżyliśmy. Oni na pewno. Ze mną było trochę gorzej, bo oczywiście lęk przed tym co może się wydarzyć podczas snu i rychły koniec naszej wycieczki spędzał mi sen z oczu. Po ostatnim szoku, jaki przeżyłam na promie, żadna następna taka wycieczka nie będzie spokojna. Dlatego też z góry zaopatrzyłam się w meliskę, żebym mogła, chociaż co nieco się zdrzemnąć.

Rankiem, odkrywszy, iż wciąż żyjemy 😉, w dodatku cali i zdrowi, przyszykowaliśmy się do zejścia do samochodu. Jeden z najszczęśliwszych dla mnie momentów tej wycieczki, to czas kiedy koła samochodu dotknęły lądu 😜.

 

Wieża Eiffla

Teraz kierunek Paryż. Przed nami 4 godziny jazdy według mapy Google. Jak dla nas oczywiście dłużej. Na początku standardowo zatrzymaliśmy się na śniadanko w McDonaldzie. Już nam się czas wydłużył o kolejną godzinkę 😀. Po drodze jeszcze kilka postojów i takim sposobem do hotelu dotarliśmy około godziny 18:00 z minutami.

Po zameldowaniu się i lekkim ogarnięciu od razu wyruszyliśmy na miasto. Chcieliśmy pokazać dzieciom wieżę Eiffla. Szliśmy spacerkiem, bo lubimy spacerować i jednocześnie zwiedzać okolicę. Mieliśmy godzinkę drogi z hotelu pod wieżę (według wujka Googla oczywiście 😉), ale nam standardowo zajęło ciut dłużej, i jak już tam dotarliśmy, to na miejscu zastał nas zmierzch. Pochodziliśmy alejkami, zjedliśmy Crêpe-sy na kolację i udało nam się zobaczyć pięknie podświetloną wieżę Eiffla. Wrażenie naprawdę zapiera dech, a do tego jeszcze był w tym czasie jakiś taniec świateł czy coś w tym stylu. Najedzeni, zmęczeni skierowaliśmy swoje kroki w stronę hotelu. Jakimś cudem dotarliśmy do niego szybciej niż pod wieżę, mimo że wracaliśmy tę samą drogą 😉. Widocznie wizja czystego, dużego, wygodnego łóżka, jakie czekało na nas w hotelu dodała nam skrzydeł 😆.

 

Wieża Eiffla

Noc była stanowczo za krótka jak dla mnie. Tak mi się dobrze i wygodnie spało, że nie chciałam, żeby się to tak szybko skończyło 😉. Niestety wymeldowanie było do godziny 11:00, więc trzeba było się zbierać. Śniadanko oczywiście w drodze, bo czasu szkoda a droga przed nami długa, bo prawie 600 km. Plan był taki, że tego dnia musimy dotrzeć do kantonu Vaud w Szwajcarii. Mieszkali tam nasi znajomi Argentyńczycy, których poznaliśmy w Irlandii, a którzy przenieśli się do Szwajcarii trzy lata wcześniej. Byli tak mili, że zaproponowali nam, żebyśmy u nich przenocowali, a przy okazji nasze dzieci się pobawią. Byli w podobnym wieku. Wyobraźcie sobie nasza czwórka i ich trójka 😉. Ostatni raz kiedy się z nimi widzieliśmy przed ich wyprowadzką, były to święta Bożego Narodzenia 2010 roku, które spędziliśmy razem u nas w domu. Miło wspominam tamten czas. Atmosfera była bardzo rodzinna, mimo iż nie łączą nas żadne więzy krwi. Aczkolwiek w pewnym sensie coś nas łączy, bo Sylvina ma polskie korzenie 🥰.

 

Droga przez Szwajcarię

 

Na miejsce dotarliśmy pod wieczór. Oczywiście nie obeszło się bez problemów. Jadąc przez Szwajcarię, nie mieliśmy zasięgów w naszych komórkach i nie mogliśmy być z nimi na bieżąco. Dopiero jak zatrzymywaliśmy się w jakimś miejscu, gdzie było WiFi to odczytywaliśmy wiadomości i pisaliśmy do nich. I tak przez całą drogę przez Szwajcarię. Najgorsze było na końcu, gdy musieliśmy znaleźć ich dom, a to nie było łatwe. Samo szukanie domu zajęło nam z pół godziny. Na szczęście się udało i nocleg mieliśmy bezpieczny i w miłym towarzystwie.

W Galerii możecie zobaczyć kilka zdjęć z Paryża, które udało nam się zrobić 😊.

 

Wasza

Chwila dla Ciebie

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *