Mój Horyzont

Punkt widzenia

Codziennie siedząc na tarasie i patrząc przed siebie, z jednej strony nie widzę nic prócz rozległego horyzontu, z drugiej zaś widzę rzeczy, których podczas codziennych czynności i zabieganym życiu nie dostrzegam.

Przykład z weekendu.

Informując i zapraszając swoich bliskich i znajomych poprzez media społecznościowe o swoim nowo powstającym blogu, podjęłam konwersację poprzez Messenger z bardzo bliską memu sercu osobą. Znamy się od podstawówki, tak na marginesie 😉. Sprawiło mi to bardzo dużą przyjemność, gdy mogłam z nią popisać, bo bardzo dawno nie miałyśmy takiej możliwości z różnych przyczyn. Jedną z nich jest różnica czasowa, co niestety najbardziej koliduje w zorganizowaniu dogodnego dla obydwu stron momentu. Dlatego też moja radość przeplatała się ze zdziwieniem, niedowierzaniem, może jakby zaskoczeniem. Jak to możliwe, że nam się to udało? Po wymianie kilku zdań moją radość otulił smutek. Dowiedziałam się, że obydwoje z mężem właśnie stracili pracę. Szok! Brak mi słów. Poważnie. Jakoś ciężko jest mi to sobie wyobrazić, co oni teraz przeżywają. Biedulka pracowała w biurze podróży. Z jednej strony można było przewidzieć, że szansa na utratę pracy jest 50/50 (biorąc pod uwagę obecną sytuację spowodowaną Koronawirusem). Niestety w jej przypadku była to ta gorsza połowa 😟.

Tak siedząc na tym tarasie, patrząc na ten „mój horyzont”, nachodzą mnie takie przemyślenia. 

Człowiek ugania się za pracą od rana do wieczora. Niektórym nawet brakuje czasu na to, żeby właśnie usiąść, spojrzeć w głąb tego horyzontu i zastanowić się, czy to wszystko jest tego warte?

Jedni narzekają, że za dużo pracują, inni, że za mało albo wcale, ale wystarczy odwrócić to wszystko o 180° i od razu widać inną perspektywę naszych problemów. Czasami jak mam kiepski dzień i włącza mi się tryb narzekania, a uwierzcie mi, na pierwszym miejscu na mojej liście jest praca mojego męża (nic na to nie poradzę, ale nie będę się teraz rozpisywać, bo dużo by o tym pisać 😉, może innym razem), wystarczy, że zrobię sobie kawę, usiądę na tarasie i spojrzę w głąb „mojego horyzontu” i od razu jestem postawiona do pionu. Myślę sobie:

„Co ja będę narzekać. Cieszyć się powinnam, że pracę mamy w obecnym czasie, bo gdybyśmy teraz ją stracili to dopiero by była tragedia. Nie dość, że na końcu świata, bez środków do życia, w domu, za który trzeba płacić wynajem plus rachunki, to jeszcze wydostać się nie można, bo granice pozamykane i lotów nie ma”.

Uwierzcie mi, od razu tryb narzekania zmienia mi się w tryb dziękowania 😁, a w szczególności jak dodam do tego myśl o tym, jak po wielkich trudach znajdujemy się, spłukani w ojczystym kraju, bez środków do życia, bez pracy i mieszkania dla tak dużej rodziny z całkiem niemałym psem. 

Jednocześnie zgadzam się wewnętrznie z możliwą taką sytuacją już teraz i uważam, że zawsze ze wszystkiego trzeba wyciągnąć dobro. Skoro byśmy stracili tę pracę, to widocznie czeka nas coś innego, być może lepszego, a może akurat ten czas, WŁAŚNIE TEN, jest to czas na to, aby odpocząć, pobyć z najbliższymi. Może nie my, a właśnie oni w tym momencie najbardziej nas potrzebują, a my nawet o tym nie wiemy.

Zostawmy to. Będzie, jak ma być. Po prostu zaufajmy, że będzie dobrze. Bo będzie! 😄

 

Wasza,

Chwila dla Ciebie

4 komentarze

  • Kasia

    Obecna sytuacja (pandemia) wywołuje nas do tablicy i odpowiedzi na nurtujące nas pytania i obawy w zupełnie nowych warunkach. Co lepsze zmusza nas wszystkich do zadumy i refleksji. Cieszę się, że o tym piszesz. Jednakże bardziej ciekawi mnie co było dalej? Jakie były wasze dalsze losy w mieszkaniu nad pizzerią? Zaczynam się wkręcać w te historie jak w dobrą powieść. Czekam na c.d. i kibicuję różnorodności nastojowej kolejnych perypeti (od dramaturgi, melancholii po świetną zabawę). 😁👍

    • Chwila dla Ciebie

      Dziękuję Kasiu za Twój komentarz. Nasza historia dopiero się tak naprawdę zaczyna i będzie się działo, to mogę obiecać 😁. Ten wpis akurat jest trochę z innej kategorii i postanowiłam również go zamieścić, ponieważ są to w pewnym sensie moje przemyślenia na dany temat, a o tym również ma być ten blog 😊. Już w weekend kolejna część naszych losów, na które oczywiście serdecznie zapraszam z filiżanką dobrej ☕😄.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.