W stronę Gór – Blog przy Kawie – Moja Historia
Moja Historia

W stronę Gór

( Częsc 27 )

 

Kierunek Karpacz. Całe szczęście, że droga tego dnia to tylko 5 i pół godziny spędzone w samochodzie. Po 15:00 byliśmy już na miejscu. Udało nam się jeszcze przed zamknięciem biura, żeby odebrać klucze. Z ledwością, ale daliśmy radę. Aż strach pomyśleć co by to było, gdybyśmy nie zdążyli. Dostaliśmy klucze i adres. Ruszyliśmy przed siebie w poszukiwaniu naszego lokum na najbliższe 5 nocy. Karpacz nie jest aż taki wielki, ale jest sporo uliczek, w których można się pogubić za pierwszym razem. Droga do naszego apartamentu prowadziła po krętych drogach w górę. Dotarliśmy do strzeżonego osiedla domów. Gdy już znaleźliśmy nasze schronienie na najbliższe dni i wprowadziliśmy się z naszymi torbami, dzieci od razu pozajmowały sobie łóżka. Apartament znajdował się na piętrze. Był bardzo przestronny i dwupoziomowy. Na dole znajdował się hol, salon z aneksem kuchennym, balkonem i kominkiem; sypialnia, spora łazienka z wanną i oddzielne WC. Na poddaszu użytkowym była otwarta przestrzeń, w której znajdowały się łóżka i rozkładana kanapa. Jedyne czego brakowało to pralki, ale daliśmy radę 😉. Na szczęście to tylko 5 nocy. Po zapoznaniu się z nowym lokum wyszliśmy na miasto coś zjeść. Wieczorem zmęczeni po całym dniu nie mieliśmy problemu z zaśnięciem 😴.

 

 

Następnego dnia po śniadaniu, wyspani i napełnieni energią wybraliśmy się na podbój szlaków górskich. Po wyjściu z osiedla skręciliśmy w prawo i udaliśmy się przed siebie. Nie mając konkretnego celu, oddaliśmy się przypadkowi. Po drodze w nieznane dzieci wypatrzyły budkę z goframi i nie było możliwości przejść obok niej obojętnie 😉. Chwilę potem naszym oczom ukazał się pierwszy przystanek.

 

 

Był to drewniany Kościół Wang i Pomnik „Wskrzeszenie Łazarza”. Po zwiedzeniu udaliśmy się w stronę wejścia do Karkonoskiego Parku Narodowego. Prowadziły nas dwa szlaki: niebieski i żółty. Dotarliśmy do Polany, gdzie zrobiliśmy sobie chwilowy odpoczynek i mogliśmy coś zjeść.

 

 

Kolejną atrakcją był Kozi Mostek, a potem Schronisko PTTK Samotnia przy Małym Stawie. W schronisku zatrzymaliśmy się na dłużej i zjedliśmy obiad. Ludzi było mnóstwo. Nie było gdzie usiąść. Niektórzy wychodzili na zewnątrz i tam siedząc, gdzie tylko się dało, spożywali swoje posiłki. Nam na szczęście udało się znaleźć wolny stolik tak naprawdę fartem. Akurat stojąc w długiej kolejce, żeby zamówić cokolwiek do jedzenia, zwolnił się stolik dokładnie obok nas 😄. I co Wy na to Moi Drodzy? Stolik mieliśmy, pyszne jedzonko zjedliśmy i ruszyliśmy w dalszą drogę.

 

Schronisko PTTK Samotnia

Za dosłownie 15 minut dotarliśmy do kolejnego Schroniska PTTK Strzecha Akademicka. Tam już tylko weszliśmy do środka, żeby zobaczyć i ruszyliśmy dalej żółtym szlakiem w dół. Napełnieni górskim powietrzem dotarliśmy do domu, rozpaliliśmy w kominku, zjedliśmy kolację i od razu położyliśmy się szczęśliwi i zadowoleni spać 😴.  

Mamy 17 sierpnia, kolejny piękny dzień.

 

Tego dnia postanowiliśmy dać odpocząć naszym nogom i wybraliśmy się na wycieczkę po płaskim terenie. Chodząc uliczkami, nie wiedząc, po co idziemy i gdzie, zwiedzając okolice, natrafiliśmy na miasteczko Western City. Pierwsze wrażenie super, dzieci zachwycone, mnóstwo atrakcji, a nawet załapaliśmy się na przedstawienie typowo z Westernowych filmów. Po przedstawieniu spędziliśmy większość dnia na atrakcjach, jakie oferowało turystom Western City. Jazda na koniu, strzelanie z łuku, ujeżdżanie byka, poszukiwanie złota i wiele innych. Impreza bardzo udana. Resztę dnia spędziliśmy na zwiedzaniu miasta.

Kolejny dzień i kolejna przygoda.

Chata na Głowie

Tym razem nasz początek dnia rozpoczęła wycieczka do Miłkowa, żeby zobaczyć „Chatę na głowie”. Atrakcja bardzo blisko naszego miejsca pobytu, bo zaledwie 7 minut drogi samochodem i niecałe 5 km. Bardzo fajne doświadczenie, polecam odwiedzić.

 

 

Potem pojechaliśmy, jak ostatnio, przed siebie, gdzie nas oczy poniosą i trafiliśmy na „Krucze Skały”. Po drodze powitała nas chatka w lesie, na której widniał napis „3 x DUCHU GÓR WZYWAMY CIĘ”. Trochę dziwny, ale co kto lubi, niech mu będzie 😉. Połaziliśmy po skałach, rzecz jasna na tyle, na ile daliśmy radę i wróciliśmy poszaleć po Karpackich restauracjach. Najedzeni, zadowoleni i podekscytowani kolejnym dniem udaliśmy się spać.

Więcej zdjęć znajdziecie w Galerii w albumie Polska.

 

Wasza,

Chwila dla Ciebie

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *